Na dnie kosmetyczki leży tusz, który w sierpniu przejechał pół wybrzeża w bagażniku nagrzanym na parkingu przy plaży. Obok niego filtr z tubą oklejoną piaskiem, szminka bez nakrętki i podkład, którego konsystencja od czerwca jakoś się zmieniła. Początek października to dobry moment, żeby wysypać to wszystko na stół, bo lato było dla kosmetyków testem wytrzymałości, a przed tobą sezon grzewczy i powrót do codziennego makijażu. Kosmetyk rzadko psuje się z dnia na dzień: konserwanty tracą skuteczność stopniowo, emulsje się rozwarstwiają, a bakterie wniesione do środka palcem albo szczoteczką mają mnóstwo czasu, żeby się namnożyć. Problem wychodzi na jaw dopiero przy podrażnieniu skóry albo infekcji oka, a wtedy nikt nie pamięta, kiedy dokładnie otworzył daną tubkę. Przegląd kosmetyczki po urlopie zajmuje zwykle jeden wieczór i nie wymaga niczego poza stołem, dobrym światłem i workiem na śmieci.
Klepsydra i słoiczek, czyli dwie różne informacje na jednym opakowaniu
Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009, które obowiązuje kosmetyki w całej Unii Europejskiej, wymaga w art. 19 ust. 1 lit. c podania trwałości w jednej z dwóch form, a wybór zależy od tego, jak długo produkt zachowuje właściwości w zamkniętym opakowaniu. Jeżeli trwałość nie przekracza 30 miesięcy, na opakowaniu musi znaleźć się data minimalnej trwałości, poprzedzona zwrotem „najlepiej zużyć przed końcem” albo symbolem klepsydry. Przy trwałości dłuższej niż 30 miesięcy data nie jest obowiązkowa, za to pojawia się symbol otwartego słoiczka z liczbą miesięcy (6M, 12M) lub lat (Y), czyli PAO, od angielskiego period after opening. Licznik PAO rusza od pierwszego użycia, nie od zakupu, a Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego w swoim przewodniku tłumaczy, że okres ten wyznacza się z zapasem, bo konsument w domu nie zawsze potrafi dokładnie ustalić datę otwarcia produktu. Mikrobiolożka Julia Brylak, cytowana przez Vogue Polska, potwierdza ten margines bezpieczeństwa zarówno przy datach, jak i przy PAO. W Polsce często spotyka się oba oznaczenia naraz, co przepisy dopuszczają, i wtedy rozstrzyga data: jeśli do końca minimalnej trwałości zostało dziesięć miesięcy, a PAO wynosi dwanaście, produkt zużywasz w ciągu dziesięciu, i taki przykład podaje właśnie przewodnik PZPK.
Lepszy wybór niż poleganie na pamięci: marker albo mała naklejka na spodzie każdej nowej tubki, z datą pierwszego użycia. Dwie sekundy przy rozpakowywaniu oszczędzą ci zgadywania w październiku, kiedy trzeba zdecydować, czy 12M przy słoiczku jeszcze się zgadza.
Tusz do rzęs i wszystko, co trafia blisko oka
Tusz do rzęs wymienia się co kilka miesięcy, bez względu na to, ile zostało w tubce.
Zalecenia są zaskakująco zgodne. Amerykańska Akademia Okulistyki (AAO) radzi wyrzucać kosmetyki do oczu po trzech miesiącach od zakupu, a natychmiast, jeśli pojawi się infekcja oka, natomiast amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) pisze, że producenci zwykle zalecają pozbyć się tuszu po dwóch do czterech miesiącach, ponieważ przy każdym użyciu szczoteczka ma kontakt z bakteriami i grzybami. Polski Vogue w materiale o terminach przydatności kosmetyków powtarza ten sam rytm: tusz zmieniaj co trzy miesiące. AAO dodaje powód, który przemawia do wyobraźni lepiej niż ogólne ostrzeżenia: odpryski kosmetyku pod soczewką kontaktową mogą zarysować rogówkę, a zarysowana rogówka w rzadkich przypadkach ulega zakażeniu, które prowadzi do owrzodzenia grożącego utratą wzroku. Nowy tusz w drogerii, czy to w Rossmannie, czy w Hebe, to zwykle kilkadziesiąt złotych, więc rachunek jest prosty. Nie warto też ratować wysychającego tuszu kroplą wody, a tym bardziej śliną; FDA jest tu jednoznaczna, bo w ten sposób wprowadzasz do środka kolejne bakterie i rozcieńczasz konserwanty. Nie pompuj też szczoteczką w tubce, bo zasysasz powietrze, które wysusza formułę szybciej.
Ta sama logika dotyczy eyelinera w płynie i każdego innego produktu przy oku, bo FDA zauważa, że kosmetyki do okolicy oczu mają z reguły krótszą trwałość niż reszta kosmetyczki. Po infekcji oka wyrzuć wszystkie kosmetyki do oczu, które były wtedy w użyciu, bo tak radzi FDA, a przy zakupach unikaj testowania produktów prosto z drogeryjnego testera. FDA wskazuje, że testery bywają zanieczyszczone częściej niż te same produkty w domu, i radzi używać świeżego, jednorazowego aplikatora.
Filtr przeciwsłoneczny, który przeżył lato w plecaku
Filtr spędza wakacje w najgorszych możliwych warunkach: w torbie plażowej, na hotelowym parapecie, w schowku nagrzewającego się auta. Na amerykańskich opakowaniach musi stać zdanie nakazujące chronić pojemnik przed nadmiernym ciepłem i bezpośrednim słońcem, a FDA radzi owijać tubę ręcznikiem albo trzymać ją w cieniu. W Unii filtr jest kosmetykiem (dopuszczone filtry UV wymienia załącznik VI tego samego rozporządzenia 1223/2009), więc obowiązują go te same oznaczenia co krem czy podkład: klepsydra z datą albo słoiczek z PAO. Amerykańska zasada mówi, że filtr bez daty na opakowaniu uznaje się za przeterminowany po trzech latach od zakupu; na polskim rynku kieruj się etykietą, ale ta reguła pokazuje, że nawet producent z najlepszą recepturą nie obiecuje wiecznego działania.
Nie ma powodu wyrzucać pełnej, ważnej tuby tylko dlatego, że skończyło się lato. Jeśli filtr leżał w szafie albo w torbie z cieniem, ma czytelną datę lub PAO i wygląda normalnie, dokończ go na ciele. Inaczej jest z tubą, która jeździła w rozgrzanym samochodzie albo po wyciśnięciu oddaje osobno wodnistą, osobno tłustą frakcję. Rozwarstwienie oznacza, że emulsja się rozpadła, i nie masz już gwarancji, że ochrona odpowiada temu, co obiecuje etykieta. Do kosza taka tuba, a na jesień, kiedy filtr na twarz zaczyna być codziennym nawykiem, kup nową.
Orientacyjne widełki dla najczęstszych produktów
Etykieta zawsze wygrywa z jakąkolwiek tabelą, ale gdy symbol jest starty albo opakowanie nie ma żadnego oznaczenia, przydaje się punkt odniesienia. Zakresy poniżej pochodzą ze źródeł cytowanych wyżej i są wskazówką orientacyjną, nie przepisem.
| Produkt | Orientacyjny czas po otwarciu | Skąd ten zakres |
|---|---|---|
| Tusz do rzęs | ok. 3 miesięcy (zakres 2–4) | AAO: 3 miesiące od zakupu; FDA: 2–4 miesiące |
| Błyszczyk | maksymalnie rok | Vogue Polska |
| Szminka | ok. 2 lat | Vogue Polska |
| Cienie, bronzery, rozświetlacze prasowane | 1–2 lata, czasem tylko 6 miesięcy | Julia Brylak, mikrobiolożka (Vogue Polska); bezwodna formuła |
| Perfumy i wody toaletowe | 3–5 lat | Vogue Polska |
| Krem w słoiczku | wg PAO na etykiecie | brak jednej reguły |
Prasowane cienie wytrzymują dłużej niż szminka, bo mają bezwodną formułę, w której bakteriom trudniej się rozwijać. Brylak zaznacza jednak, że na rynku trafiają się palety z terminem sześciu miesięcy, więc symbol na konkretnym opakowaniu jest ważniejszy niż ogólna reguła. Błyszczyk wymienia się częściej niż szminkę, bo ma płynną konsystencję i przy każdym użyciu dotyka ust. Przy kremach w słoiczkach liczy się jeszcze higiena, więc nakładaj je czystymi dłońmi albo szpatułką. Lepszy wybór niż szeroki słoik to opakowanie z pompką bezzwrotną lub wąskim wlotem, które według mikrobiologa dr. Piotra Nowaczyka minimalizuje dostawanie się zanieczyszczeń do środka.
Po czym poznać, że coś poszło nie tak
Zepsuty kosmetyk często zdradza się sam, o ile spojrzysz na niego i powąchasz, zanim trafi na skórę. FDA wymienia kilka typowych procesów: emulsje się rozdzielają, produkty wysychają i pękają, a temperatura oraz światło zmieniają kolor, konsystencję i zapach. Wśród sygnałów, które powinny zatrzymać dłoń nad kosmetykiem, są między innymi:
- zapach inny niż w dniu zakupu, w kremach, mgiełkach i perfumach;
- woda osobno, tłuszcz osobno, czyli rozwarstwienie podkładu, kremu lub filtra;
- twarde grudki w pudrze czy różu, które nasiąkły wilgocią w łazience;
- kolor, który ściemniał lub zszarzał na brzegach;
- skóra zaczyna reagować pieczeniem albo zaczerwienieniem na produkt, który przez miesiące nie sprawiał żadnych kłopotów.
Nie wszystko jednak musi lądować w koszu. Wytyczne Komisji Europejskiej, które cytuje przewodnik PZPK, mówią, że PAO nie umieszcza się tam, gdzie otwarcie nie pogarsza produktu i ryzyko mikrobiologiczne jest niskie: na lakierach do paznokci, perfumach, solach do kąpieli czy mydle w kostce, a także na aerozolach, opakowaniach airless i produktach w jednorazowych dawkach. Brak słoiczka na lakierze nie jest więc błędem producenta, tylko świadomą decyzją, i nie ma powodu pozbywać się lakieru, który pachnie i rozprowadza się jak zawsze. Gęstniejący i ciągnący się lakier ma już swoje lata za sobą, ale to inna sprawa niż bakterie.
Gdzie trzymać kosmetyki, żeby następny przegląd był krótszy
Łazienka wygląda na naturalne miejsce na kosmetyki, a jest jednym z gorszych: FDA zauważa, że wilgoć ułatwia rozwój bakterii i grzybów, a według dr. Nowaczyka zmienna temperatura i słońce zmieniają lepkość i pH produktu oraz prowadzą do rozwarstwienia. Poza łazienką lepiej trzymać produkty z retinolem i witaminą C, perfumy, aerozole oraz pudry, które w wilgoci tworzą grudki, jak wylicza Interia we wrześniowym poradniku. Najlepszy wybór to szuflada toaletki albo szafka w sypialni, byle z dala od okna i od grzejnika, który lada tydzień zacznie pracować. Nie zostawiaj kosmetyków w samochodzie ani w paczkomacie, kiedy na zewnątrz jest upał albo mróz, bo FDA przypomina, że ciepło przyspiesza rozpad konserwantów.
Sam przegląd da się ułożyć w kilka ruchów. Kolejność ma znaczenie, bo najpierw trzeba zobaczyć wszystko naraz, a dopiero potem oceniać pojedyncze sztuki:
- Wysyp wszystko na stół, także produkty z dna torby plażowej i z łazienkowej półki.
- Sprawdź na każdym opakowaniu klepsydrę, słoiczek albo datę, a to, co pochodzi z targu lub od przypadkowego sprzedawcy w sieci, traktuj podejrzliwie, bo FDA ostrzega, że takie towary mogą być przeterminowane, rozcieńczone albo sfałszowane.
- Kosmetyki do oczu, których wieku nie znasz, wyrzuć bez dyskusji.
- Na tych, które zostają, zapisz datę otwarcia.
- Pustą kosmetyczkę przetrzyj wilgotną szmatką i dopiero wtedy włóż z powrotem to, co przeszło kontrolę.
Szminka z nakrętką, której nie możesz znaleźć od wakacji, odpada na starcie. Brylak tłumaczy, że nakrętka chroni produkt przed kurzem i bakteriami, więc bez niej szminka jest po prostu otwartym słoikiem.