pielęgnacja włosów

Włosy latem: jak przetrwają słońce, chlor i słoną wodę bez zniszczenia do września

Włosy, które na początku lipca lśniły po pierwszym kąpielisku, we wrześniu bywają matowe i łamliwe. Oto co realnie działa, zanim będzie za późno.

Włosy latem: jak przetrwają słońce, chlor i słoną wodę bez zniszczenia do września

Włosy, które na początku lipca lśniły po pierwszym kąpielisku, we wrześniu bywają matowe, łamliwe na końcówkach i, u blondynek, nieco zielonkawe przy skórze głowy. Nikt nie planuje takiego efektu, a mimo to powtarza się on w gabinetach fryzjerskich każdego roku niemal identycznie.

Co słońce robi z włosami, zanim zauważysz różnicę

Promieniowanie UV rozkłada keratynę we włosie znacznie szybciej, niż większość osób się spodziewa: już po kilku godzinach ekspozycji struktura włosa traci część naturalnej wilgoci, a włókno robi się porowate. U włosów farbowanych proces przebiega jeszcze szybciej, bo pigment sztuczny blaknie pod wpływem UV podobnie jak tkanina wystawiona na słońce przez całe lato. Włosy naturalnie jasne i cienkie tracą elastyczność najszybciej, dlatego to one najczęściej łamią się na końcówkach już w sierpniu, a włosy grube i ciemne odczuwają ten sam proces, tylko wolniej i mniej widocznie na pierwszy rzut oka.

Zielonkawy odcień blondu — winny nie jest chlor

Wbrew powszechnemu przekonaniu to nie sam chlor odpowiada za zielonkawy odcień blond włosów po basenie, tylko miedź obecna w wodzie basenowej, która wiąże się z jasnym włosem i utlenia pod wpływem chloru. Rozwiązaniem jest szampon chelatujący, dostępny między innymi w liniach Kérastase czy Nanoil, użyty raz w tygodniu, który usuwa metale z włókna włosa, zanim zdążą je przebarwić na dobre. Zwykły szampon oczyszczający tego nie zrobi, choćby był najdroższy na półce.

Lepszy wybór to szampon chelatujący raz w tygodniu niż kolejna maska nawilżająca, która na miedź w ogóle nie działa.

Woda morska działa inaczej niż basenowa

Sól morska w połączeniu ze słońcem i wiatrem odwadnia włosy jeszcze mocniej niż chlor, bo dodatkowo działa jak naturalny peeling na łusce włosa, unosząc ją i pozwalając wilgoci uciekać. Po kąpieli w morzu włosy wysychają szybciej niż zwykle, co wiele osób odbiera jako plus, choć w rzeczywistości oznacza to większą utratę wody z włókna. Warkocz albo luźny kok podczas kąpieli w morzu ogranicza tarcie między pasmami i realnie zmniejsza liczbę splątań po wyjściu z wody, co przy długich włosach robi większą różnicę, niż się wydaje.

Rutyna, która naprawdę chroni włosy — nie tylko olejek kokosowy

  • Spray z filtrem UV do włosów, nakładany przed każdym wyjściem na słońce, a nie tylko przed samą kąpielą, działa podobnie jak krem z filtrem na skórę, blokując promieniowanie zanim dotrze do włókna.
  • Zwilżenie włosów czystą wodą z kranu tuż przed wejściem do basenu lub morza: nasycone słodką wodą włosy wchłaniają mniej chloru i soli, bo włókno ma mniej miejsca na kolejną porcję wilgoci.
  • Kapelusz z szerokim rondem, banalne, ale skuteczniejsze niż większość kosmetyków, zwłaszcza przy długim opalaniu na plaży bez cienia.
  • Maska odbudowująca raz w tygodniu, najlepiej z ceramidami lub proteinami keratyny, a nie tylko z olejkami roślinnymi.
  • I szampon chelatujący raz na jeden do dwóch tygodni dla osób pływających regularnie latem w basenie.

Olejek kokosowy czy arganowy nawilża i wygładza włos na powierzchni, ale nie zastąpi filtra UV — to mit, który wraca każdego lata i sprawia, że wiele osób zaniedbuje faktyczną ochronę przed promieniowaniem, polegając wyłącznie na olejku nałożonym rano. Unikaj także codziennego mycia włosów po każdej kąpieli mocnymi szamponami oczyszczającymi: dodatkowo przesuszają włókno, które i tak już walczy ze słońcem, chlorem i solą tego samego dnia.

Kiedy szkody są już widoczne — co robić do września

Włosy, które mimo wszystko wyszły z wakacji przesuszone i łamliwe, najlepiej przyciąć na końcówkach zaraz po powrocie, zanim rozdwojone końce zdążą się rozejść wyżej po długości. Lepszy wybór to seria masek proteinowych przez trzy do czterech tygodni niż jednorazowy zabieg w salonie za kilkaset złotych, bo regeneracja włosa to proces stopniowy, nie jednorazowy strzał. Skóra głowy też potrzebuje uwagi po lecie spędzonym pod słońcem: przesuszona, lekko poparzona skóra głowy swędzi i łuszczy się podobnie jak reszta ciała po opalaniu, a peeling do skóry głowy raz na dwa tygodnie pomaga usunąć martwy naskórek bez podrażniania.

Salon fryzjerski we wrześniu i tak będzie miał pełny grafik przycinania końcówek po wakacjach: lepiej zarezerwować termin już teraz, niż czekać w kolejce razem z połową miasta.

Przedziałek i skóra głowy też się poparzą

Skóra głowy w linii przedziałka jest tak samo narażona na poparzenie słoneczne jak ramiona czy dekolt, a mimo to prawie nikt nie pamięta o niej podczas smarowania kremem z filtrem przed wyjściem na plażę. Poparzona skóra głowy łuszczy się przez kilka dni, swędzi i w skrajnych przypadkach prowadzi do tymczasowego wypadania włosów w tym miejscu, bo mieszki włosowe reagują na stan zapalny podobnie jak reszta skóry. Prosty kapelusz z szerokim rondem chroni przedziałek skuteczniej niż jakikolwiek spray do włosów z filtrem, a dodatkowo chroni twarz i kark, co czyni go najbardziej opłacalnym zakupem na cały sezon za jedyne kilkadziesiąt złotych.

Osoby z cienkimi, jasnymi włosami i widocznym przedziałkiem powinny traktować to poważniej niż inni, bo skóra głowy jest u nich mniej osłonięta przez samo owłosienie.

Włosy kręcone i afro latem — inna pielęgnacja, inne ryzyko

Włosy kręcone i afro tracą wilgoć znacznie szybciej niż włosy proste, bo struktura pukla utrudnia naturalnemu sebum przemieszczanie się wzdłuż długości włosa, a lato tylko pogłębia ten problem. Metoda LOC, czyli nakładanie kolejno płynu, olejku i kremu (ang. liquid, oil, cream), sprawdza się latem lepiej niż pojedynczy produkt nawilżający, ponieważ każda warstwa spowalnia parowanie wody z poprzedniej. Odświeżanie loków wodą z butelki z rozpylaczem w ciągu dnia, zamiast czekania do wieczornego mycia, zapobiega temu charakterystycznemu przesuszeniu, które u włosów kręconych objawia się nie tylko łamliwością, ale i utratą sprężystości loku już po tygodniu wakacji.

Nawadnianie organizmu od środka ma większe znaczenie dla kondycji włosów, niż większość osób przyznaje: przy silnym poceniu się i niewystarczającej ilości wypijanej wody włos rośnie wolniej i staje się cieńszy u nasady, co widać dopiero po kilku tygodniach, a nie od razu następnego dnia.

Ile realnie kosztuje ochrona włosów na cały sezon

Kompletny zestaw na lato — spray z filtrem UV (około 25-40 zł), szampon chelatujący (35-60 zł) i jedna maska odbudowująca (30-50 zł) — zamyka się zwykle w granicach 100-150 złotych na dwa, trzy miesiące, czyli mniej niż koszt jednej wizyty regeneracyjnej w salonie po wakacjach. Droższe linie, jak Kérastase Soleil czy Wella Professionals Sun, oferują nieco lepszą trwałość formuły na wodzie, ale tańsze zamienniki z drogerii, na przykład z linii Nivea Sun czy Vichy, chronią porównywalnie dobrze, jeśli są stosowane konsekwentnie każdego dnia ekspozycji, a nie tylko raz na tydzień.

Warto pamiętać, że żaden produkt, niezależnie od ceny, nie zadziała, jeśli zostanie w kosmetyczce przez cały urlop nieotwarty — a to zdarza się częściej, niż sugerowałyby statystyki sprzedaży kosmetyków z filtrem UV każdej wiosny.

Basen kryty a odkryty — inne ryzyko dla włosów

Basen kryty, mimo braku słońca, wcale nie jest łagodniejszy dla włosów niż odkryty, bo stężenie chloru w wodzie krytej bywa wyższe właśnie po to, by kompensować brak naturalnej dezynfekcji przez promienie UV, a intensywny zapach chloru po wyjściu z krytej pływalni to często sygnał, że dawka była wysoka tego dnia. Różnica polega głównie na czasie ekspozycji: latem na basenie odkrytym włosy dodatkowo cierpią od słońca i wiatru jednocześnie, więc suma czynników działa mocniej, nawet jeśli sam chlor jest w podobnym stężeniu co zimą na basenie krytym. Osoby pływające regularnie przez cały rok powinny więc traktować szampon chelatujący jako stały element rutyny, a nie coś zarezerwowanego wyłącznie na wakacje nad morzem. Fryzjerki z warszawskich i krakowskich salonów potwierdzają zresztą, że latem wracają te same pytania: co zrobić z zielonkawym odcieniem, jak ograniczyć puszenie się włosów na wilgotnym powietrzu i czy naprawdę trzeba rezygnować z farbowania na czas urlopu. Odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi: nie trzeba, wystarczy przesunąć zabieg koloryzacji na tydzień po powrocie, kiedy włosy zdążą się już nieco zregenerować po ekspozycji na słońce i wodę.