Kupujemy tusz do rzęs głównie pod hasłami z reklamy — „pogrubiający", „wydłużający", „efekt sztucznych rzęs". Tymczasem o efekcie często bardziej decyduje kształt szczoteczki niż sama formuła, a tego producent na froncie opakowania nie wyjaśnia. Ta sama maska na różnych szczoteczkach daje zupełnie inny rezultat.
Szczoteczka pod twoje rzęsy
Gruba, puszysta szczoteczka nabiera dużo produktu i pogrubia rzęsy, dodając im objętości, ale przy bardzo gęstych rzęsach łatwo o efekt sklejenia. Cienka, gęsto upakowana albo silikonowa szczoteczka rozdziela rzęsy i wydłuża, więc sprawdza się przy rzadkich i krótkich. Wygięta szczoteczka pomaga podkręcić proste rzęsy, które same opadają. Jeśli twój dotychczasowy tusz daje grudki, problemem często jest właśnie niedopasowana szczoteczka albo zbyt sucha, stara formuła, a nie twoja technika. Warto poeksperymentować z różnymi kształtami, zanim uznasz, że żaden tusz na ciebie nie działa — to zwykle kwestia narzędzia, nie rzęs.
Jak nakładać bez grudek
- Prowadź szczoteczkę od nasady ku górze, lekko zygzakiem, by rozdzielić rzęsy.
- Druga warstwa tylko zanim pierwsza wyschnie — inaczej zrobią się grudki.
- Nadmiar produktu zbierz z opakowania, zamiast pompować szczoteczką, co napowietrza i zasusza tusz.
Lepszy wybór dla rzadkich rzęs to tusz z cienką, silikonową szczoteczką niż gruba szczotka, która je sklei zamiast rozdzielić.
Trwałość i demakijaż
Tusze wodoodporne trzymają się świetnie w upał i przy łzach, ale trudniej je zmyć i częściej osłabiają rzęsy przy ścieraniu, więc na co dzień lepszy bywa zwykły, łatwy do usunięcia. Dobry tusz wcale nie musi być drogi — wersje od Maybelline, Eveline czy Bell w cenie 20–45 zł bywają lepsze od kosmetyków za sto kilkadziesiąt. Tusz wymieniaj co trzy, cztery miesiące, bo wyschnięty grudkuje, a w środku zbierają się bakterie, którym blisko do oka.