Róż i bronzer to dwa kosmetyki, które potrafią ożywić twarz szybciej niż cokolwiek innego. Źle użyte dają jednak efekt poparzenia słońcem albo brudnej plamy. Wystarczy kilka zasad, by wydobyć z nich to, co najlepsze.
Co robi róż, a co bronzer
Róż dodaje policzkom koloru i świeżości, jakby po spacerze na mrozie. Bronzer ociepla twarz i delikatnie ją rzeźbi, podkreślając naturalny cień. To dwa różne zadania, choć często stosuje się je razem.
Dobór odcienia
- Róż chłodno-różowy ożywia jasną cerę, brzoskwiniowy pasuje do ciepłej.
- Bronzer wybieraj maksymalnie dwa tony ciemniejszy od skóry, w chłodnym tonie.
- Unikaj bronzerów z pomarańczowym podtonem, które dają efekt brudu.
Gdzie nakładać
Bronzer nakładaj tam, gdzie słońce naturalnie muska twarz, czyli na skronie, górę czoła i lekko pod kości policzkowe. Róż na najwyższe punkty policzków, uśmiechając się, by trafić we właściwe miejsce.
Blendowanie to podstawa
Ostre granice to najczęstszy błąd. Nakładaj produkt stopniowo, małą ilością, i dokładnie rozcieraj puszystym pędzlem. Łatwiej dobudować kolor, niż usuwać nadmiar z gotowego makijażu.
Puder czy krem
Produkty w kremie dają naturalny, skórny efekt i dobrze sprawdzają się na suchej cerze. Pudrowe są trwalsze i lepiej leżą na cerze tłustej. Krem nakładaj przed pudrem, jeśli łączysz oba rodzaje.
Dobrze dobrane i rozblendowane róż i bronzer dodają twarzy zdrowego, wypoczętego wyglądu. Klucz to umiar, właściwy podton i cierpliwe rozcieranie.