W łazience prawie każdej osoby z dłuższymi włosami stoi i odżywka, i maska, a używamy ich często zamiennie, „na czuja". Tymczasem to dwa różne narzędzia o różnym zadaniu, i mylenie ich sprawia, że jedne włosy są przeciążone, a inne wciąż suche na końcach.
Co robi odżywka
Odżywka to produkt do codziennego użytku, którego głównym zadaniem jest wygładzenie łuski, ułatwienie rozczesywania i zamknięcie włosa po myciu szamponem. Nakładasz ją na długości i końce, zostawiasz na minutę czy dwie i spłukujesz. Działa powierzchniowo i szybko, dlatego sprawdza się po każdym myciu, zwłaszcza przy włosach skłonnych do plątania. Nie ma sensu nakładać jej na nasadę, jeśli włosy szybko się przetłuszczają, bo wtedy tylko obciążasz skórę głowy. Dobra odżywka nie musi być droga — wersje od Garnier, Dove czy Kallos w cenie 10–25 zł robią dokładnie to, czego się od niej oczekuje, a różnica w stosunku do produktów za 60 zł jest często kosmetyczna.
Co robi maska
- Działa głębiej i intensywniej, z większym stężeniem składników odżywczych i nawilżających.
- Wymaga czasu — od kilku do kilkunastu minut, by zadziałała jak należy.
- Stosuje się ją rzadziej, raz lub dwa razy w tygodniu, jako kurację, a nie codzienny krok.
Lepszy wybór przy zniszczonych, farbowanych włosach to dobra maska raz w tygodniu niż codzienne nakładanie ciężkiej odżywki, która z czasem obciąża.
Czy potrzebujesz obu
Jeśli twoje włosy są zdrowe i krótkie, sama odżywka spokojnie wystarczy i maska byłaby zbędnym wydatkiem. Włosy długie, suche albo po koloryzacji zyskują na obu: odżywka na co dzień, maska jako regeneracyjny zastrzyk raz w tygodniu. Jest jeden częsty błąd — trzymanie maski „im dłużej, tym lepiej". Po przekroczeniu zalecanego czasu włosy nie wchłaniają więcej, a cienkie pasma potrafią się przez to przetłuścić i opaść bez objętości.