Makijaż ślubny u profesjonalistki to wydatek rzędu 300–600 zł, więc pomysł, żeby zrobić go samodzielnie, kusi nie tylko z powodu ceny. Chodzi też o kontrolę — robisz dokładnie to, co lubisz, bez ryzyka, że obca osoba pomaluje cię „nie po twojemu". Tylko że dzień ślubu to najgorszy moment na niespodzianki, więc decyzję trzeba podjąć z głową, a nie pod wpływem chwili.
Jeśli decydujesz się sama
Najważniejsza zasada brzmi: nic nowego w dniu ślubu. Każdy produkt i każdą technikę przećwicz wcześniej co najmniej raz, najlepiej kilka tygodni przed, łącznie ze sprawdzeniem, jak makijaż wygląda na zdjęciach z fleszem. Postaw na trwałość, bo dzień będzie długi i emocjonujący — baza, podkład long lasting, korektor, utrwalenie pudrem i mgiełką utrwalającą to fundament. Wodoodporny tusz i pomadka, która nie schodzi po pierwszym kieliszku, oszczędzą ci nerwów. Zrób próbny makijaż i sprawdź, jak trzyma się po kilku godzinach, w cieple i przy łzach wzruszenia. To nie jest moment na eksperymenty z modnym trendem zobaczonym dzień wcześniej — sprawdzony, dopracowany look da ci pewność, która na zdjęciach widać bardziej niż każdy kolor cieni.
Co przygotować
- Trwała baza i podkład, korektor pod oczy i punktowo, plus puder utrwalający.
- Wodoodporny tusz, kredka i pomadka odporna na ścieranie, np. od Paese, Bell czy Eveline.
- Mgiełka utrwalająca i chusteczki matujące do poprawek w ciągu dnia.
Lepszy wybór dla osoby bez wprawy to delikatny, klasyczny makijaż niż ambitny, mocny look, w którym łatwiej o błąd widoczny na każdym zdjęciu.
Kiedy lepiej zapłacić
Jeśli na co dzień prawie się nie malujesz albo stresujesz się makijażem, dzień ślubu nie jest dobrym poligonem. Profesjonalistka nie tylko dobierze produkty trwałe na kilkanaście godzin, ale też wie, jak makijaż zachowa się na fotografiach, co bywa zaskakująco trudne do przewidzenia samodzielnie. Kompromisem jest jedna próbna sesja u wizażystki — wtedy widzisz efekt z wyprzedzeniem i decydujesz na spokojnie, zamiast ryzykować w najważniejszy poranek.