Wielu z nas traktuje filtr jak akcesorium plażowe. Tymczasem to najtańszy i najskuteczniejszy krok przeciwstarzeniowy, jaki możesz zrobić, i działa przez okrągły rok, także w pochmurny grudniowy poranek.
Dlaczego przez cały rok
Promieniowanie UVA, które odpowiada za fotostarzenie i przebarwienia, przenika przez chmury i szyby. Nie czujesz go jak ciepła słońca, ale ono dociera do skóry również w drodze do pracy czy przy oknie w biurze. Dlatego filtr ma sens nawet zimą.
Jaki SPF wybrać
Na co dzień rozsądnym minimum jest SPF 30, a w słoneczne dni SPF 50. Ważne, żeby na opakowaniu była też informacja o ochronie przed UVA, najczęściej w postaci symbolu UVA w kółku.
- Cera tłusta: szukaj formuł lekkich, matujących, oznaczonych jako niekomedogenne.
- Cera sucha: filtry z dodatkiem składników nawilżających będą wygodniejsze.
- Cera wrażliwa: filtry mineralne z tlenkiem cynku rzadziej drażnią.
Ile nakładać
To najczęstszy błąd. Większość osób nakłada za mało. Na samą twarz potrzeba mniej więcej dwóch palców produktu, czyli pasków wyciśniętych na palec wskazujący i środkowy. Cieniutka warstwa nie daje deklarowanej ochrony.
Czy trzeba poprawiać w ciągu dnia
Jeśli spędzasz dzień w biurze, jedna porządna warstwa rano zwykle wystarczy. Gdy przebywasz na słońcu, pocisz się albo jesteś nad wodą, ponawiaj co dwie, trzy godziny. Pomocne bywają filtry w sztyfcie lub pudrze do nakładania na makijaż.
Filtr a witamina C
To zgrany duet. Witamina C rano wzmacnia ochronę antyoksydacyjną, a filtr blokuje promieniowanie. Razem robią więcej niż osobno, ale filtr zawsze idzie na samym końcu pielęgnacji, jako ostatnia warstwa przed makijażem.
Jeśli miałabyś dodać do rutyny tylko jeden produkt, niech to będzie właśnie krem z filtrem. Żaden kosmetyk anti-aging nie nadrobi codziennego braku ochrony.