korektor

Korektor pod oczy: dobór koloru, który naprawdę kryje cienie

Korektor pod oczy: dobór koloru, który naprawdę kryje cienie

Sięgasz po jasny korektor, żeby ukryć cienie pod oczami, a efekt jest odwrotny — szary, podkreślony i jeszcze bardziej zmęczony wygląd. To klasyczny błąd, bo cienie pod oczami mają zwykle podton niebieski albo fioletowy, którego sam jasny korektor nie zneutralizuje, tylko rozjaśni.

Kolor ważniejszy niż jasność

Żeby skutecznie ukryć cienie, trzeba najpierw zneutralizować ich kolor. Niebieskie i fioletowe sińce maskuje się korektorem o brzoskwiniowym albo pomarańczowym podtonie — im ciemniejsza karnacja, tym intensywniejszy pomarańcz. Dopiero na tak wyrównany podkład nakładasz właściwy korektor w kolorze skóry, najwyżej o pół tonu jaśniejszy, nie biały. Zbyt jasny korektor daje efekt okularów i optycznie pogłębia cienie zamiast je chować. Nakładaj go cienko, w trójkąt skierowany w dół, i wklepuj palcem albo wilgotną gąbką, bo ciepło i wilgoć pomagają mu wtopić się w skórę. Mniej produktu zawsze wygląda lepiej niż gruba warstwa, którą trudno opanować w tej delikatnej okolicy.

Jak dobrać produkt

  • Do niebieskich cieni — korektor brzoskwiniowy lub pomarańczowy pod właściwy odcień.
  • Na co dzień lekki, kremowy korektor, np. od Paese, Bell czy Catrice, w cenie 15–35 zł.
  • Pod oczy unikaj mocno matujących, gęstych formuł, które osiadają w zmarszczkach.

Lepszy wybór pod ruchliwą okolicę oka to lekki, kremowy korektor niż gęsty, pełnokryjący, który szybko się zbiera w liniach.

Żeby nie zbierał się w zmarszczkach

Najczęstsza zmora korektora pod okiem to osiadanie w drobnych liniach po kilku godzinach. Pomaga cienka warstwa, delikatne utrwalenie odrobiną sypkiego pudru i wcześniejsze nawilżenie okolicy oka. Zbyt dużo produktu i pominięcie nawilżenia to prosta droga do popękanej, podkreślonej skóry. Czasem mniej korektora i dobrze nawilżona okolica wyglądają młodziej niż perfekcyjne, ale grube krycie.