Grzywka potrafi odmłodzić i odświeżyć twarz mocniej niż niejedna wizyta u kosmetyczki. Ma jednak swoją cenę, o której salon rzadko uprzedza: to najbardziej wymagająca część fryzury, która przetłuszcza się najszybciej i nie wybacza pójścia na żywioł rano.
Codzienna rzeczywistość
Grzywka leży tuż przy czole, ma kontakt z sebum i kosmetykami do twarzy, więc tłuści się szybciej niż reszta włosów i często wymaga osobnego mycia albo odświeżenia co drugi dzień. Po nocy prawie zawsze trzeba ją ułożyć od nowa, bo zagina się w nieprzewidywalny sposób. Najprościej zwilżyć ją wodą, wysuszyć płaską szczotką w dół i ewentualnie przejechać prostownicą czy lokówką, w zależności od kształtu. To kilka minut dziennie, których nie da się pominąć, jeśli grzywka ma wyglądać dobrze. Dlatego zanim ją zetniesz, uczciwie odpowiedz sobie, czy masz na to czas i cierpliwość — pięknie wygląda na zdjęciu z salonu, ale to zdjęcie zrobiono po profesjonalnej stylizacji, nie po nieprzespanej nocy.
Jaką grzywkę wybrać
- Grzywka zasłonowa (curtain bangs) jest najwybaczalniejsza — łatwo ją rozłożyć po bokach w gorszy dzień.
- Prosta, pełna grzywka wymaga najwięcej pracy i najczęstszego podcinania.
- Włosy kręcone i mocno puszące się rzadko współpracują z prostą grzywką.
Lepszy wybór dla zabieganych to grzywka zasłonowa niż gęsta, równa — daje efekt, a wybacza brak codziennej stylizacji.
Pielęgnacja i podcinanie
Grzywka rośnie z resztą włosów i już po trzech, czterech tygodniach zaczyna wchodzić w oczy, więc planuj regularne podcinanie — często można je dograć u fryzjera za darmo lub kilkanaście złotych. Samodzielne przycinanie kusi, ale łatwo o zbyt krótki, nierówny efekt, którego nie da się szybko odkręcić. Suchy szampon ratuje przetłuszczoną grzywkę między myciami, choć stosowany codziennie potrafi ją obciążyć i tylko pogłębić problem.